Duńskie i fińskie przedsiębiorstwa zarzucają sieci na polskich pracowników. Na dziś każdy z tych krajów potrzebuje po 30 tys. naszych fachowców. W cenie są: budowlańcy, inżynierowie, pracownicy branży metalurgicznej i usług.

- Chcemy zachęcić Polaków bardzo dobrymi zarobkami w Danii. Płace w naszym kraju są 2,5-3 razy wyższe niż tutaj. Minimalna pensja, którą możemy wam zaoferować, to 13 tys. zł brutto miesięcznie – zachęcał do zapoznania się z ofertami duńskich firm Hans Michael Kofoed-Hansen, ambasador Danii.

- Za naszym wyborem przemawia też bliskość. Jesteśmy tylko rzut kamieniem od Polski. Wystarczy, że pokonacie morze, i już będziecie w nowej pracy. No i każdy weekend spędzicie w Polsce z rodziną – namawiał kilka tysięcy zainteresowanych osób, które odwiedziły duńsko-fińskie targi pracy. Dania cieszy się coraz większym zainteresowaniem naszych rodaków.

Tylko w 2007 r. tamtejsi urzędnicy wydali ponad 20 proc. więcej zezwoleń na pracę niż w roku poprzednim, z czego ponad 80 proc. dla Polaków. W sumie w Danii pracuje już 30 tys. naszych rodaków. – To jednak o wiele za mało. Potrzebujemy jeszcze kolejnych 30 tys. fachowców, by sprostać potrzebom pędzącej gospodarki – dodał ambasador Kofoed-Hansen.

O zaletach Polaków pozytywnie wypowiadał się także Jan Store, ambasador Finlandii. – Zrobiliście kawał dobrej roboty na Wyspach. Macie już tak dobrą markę, że o fachowcach znad Wisły mówi się dziś w całej Europie. Dlatego my też chcemy mieć takich specjalistów u siebie. Szczególnie teraz, kiedy fińskie firmy narzekają na ostry niedobór pracowników – dodał ambasador Store. By szybko zapełnić brakujące etaty, fińskie firmy rekrutowały kandydatów, oferując im atrakcyjne wynagrodzenia.

Z takiej zachęty skorzystał 49-letni Henryk Sieradzki, który przybył do Warszawy z odległego o 150 km Myślina. – Dostałem kilka ciekawych ofert z fińskich firm. Praca na farmie za 6 tys. zł netto, praca na budowie za 7 tys. zł, w stoczni za 7 tys. i stanowisko spawacza przy budowie elektrowni atomowej za 8 tys. na rękę – wylicza. Warto byłoby pomyśleć o jakimś kursie przygotowawczym do pracy w tych krajach i nauczeniu się chociażby podstaw języków – zastanawiał się. – Zapewnimy wszelkie szkolenia, o jakie zwrócą się do nas chętni – odpowiadał Tadeusz Zając, dyrektor wojewódzkiego urzędu pracy. – Mamy na ten cel olbrzymie dotacje. Tylko na podwyższenie lub zmianę kwalifikacji mamy do wydania 871 mln zł – zapewniał dyrektor WUP.

Odwiedzający targi najbardziej byli zainteresowani firmami branż budowlanej i metalurgicznej oraz usługami. Większość osób przyjechała na targi z okolic Ciechanowa, Ostrołęki, Płocka, Radomia i Siedlec.



3 Responses to “Duńczycy i Finowie potrzebują od 120 tys. rąk do pracy”  

  1. podejme prace od lutego

  2. 2 marcin doroz

    podejme prace od zaraz

  3. 3 pablo25

    to sobie podejmij


Leave a Reply